Wróciło się do kraju (ech..jak to brzmi durnie^^)
Wyjazd się przedłużył, dzięki drobnemu nieporozumieniu (uwielbiam takie DROBNE nieporozumienia=='

<zachowuje zimną krew>
Teraz "studenta" czas zacząć...
Nie wspominam juz nawet o tym, że mi się ludzie rozjechali, a mi pozostało czekać, aż komuś się znudzi, sobie przypomni i coś napomknie o spotkaniu

ale nie cierpię aż tak bardzo, jak pan Werter, na przykład.
Anegdotka:
"W Weimarze spotkali się na wąskiej ścieżce w parku Goethe i pewien krytyk literacki. Zobaczywszy Goethego, krytyk warknął:
- Nie ustepuję drogi durniom.
- A jak tak - odpowiedział Goethe i zszedł na bok."